Mity o samobójstwie – i jak rozmawiać z kimś, kto przeżywa kryzys
Dorota Dziedzic-Rydz · · 8 min czytania
Wokół tematu samobójstw narosło wiele mitów – i to one często sprawiają, że milczymy wtedy, gdy rozmowa mogłaby pomóc. Chcę spokojnie przyjrzeć się im razem z Tobą i podpowiedzieć, co możesz zrobić, gdy martwisz się o kogoś bliskiego albo o siebie.
Jakiś czas temu udostępniłam na profilu Pracowni post Forum Przeciw Depresji o mitach, które krążą wokół samobójstw. Wróciłam do niego kilka razy, bo w rozmowach z osobami, które do mnie przychodzą, te same przekonania pojawiają się bardzo często. Bywa, że ktoś przez wiele tygodni widzi, że z bliską osobą dzieje się coś niedobrego, ale nie pyta – bo „nie chce zapeszyć”, bo „to pewnie tylko gorszy okres”, bo „przecież by powiedział”. Ten tekst nie zastąpi pomocy specjalisty. Może jednak dodać Ci odwagi do pierwszej rozmowy.
W kryzysie suicydalnym liczy się nie tylko to, co zauważamy, ale też jak to interpretujemy. – Forum Przeciw Depresji
Dlaczego mity o samobójstwie tak bardzo szkodzą
Mity są wygodne, bo zwalniają nas z działania. Jeśli wierzę, że „kto mówi, ten nie zrobi”, mogę zbagatelizować słowa, które były wołaniem o pomoc. Jeśli boję się, że samo pytanie coś „podsunie”, wolę udawać, że niczego nie widzę. A osoba w kryzysie zostaje z tym sama i utwierdza się w przekonaniu, że nikt jej nie rozumie. Mity o samobójstwie biorą się zwykle z lęku i bezradności – to bardzo ludzkie uczucia. Warto je jednak zastąpić wiedzą, bo to wiedza pozwala zauważyć sygnały i zareagować na czas.
Siedem mitów o samobójstwie i to, co wiemy naprawdę
Mit pierwszy: „Kto mówi o śmierci, ten tego nie zrobi”. W rzeczywistości wiele osób, które myślą o odebraniu sobie życia, wcześniej w jakiś sposób o tym mówi – wprost albo nie wprost: „nie mam już siły”, „beze mnie byłoby wam łatwiej”, „niedługo nie będę problemem”. To nie jest szantaż ani „szukanie uwagi”. A nawet jeśli ktoś bardzo potrzebuje uwagi, to znaczy, że naprawdę jej potrzebuje. Każde takie zdanie warto potraktować poważnie i dopytać.
Mit drugi: „Pytanie o myśli samobójcze podsuwa pomysł”. To jeden z najbardziej szkodliwych mitów. Spokojne, bezpośrednie pytanie nie sprawia, że ktoś zaczyna o tym myśleć. Dla wielu osób jest za to ulgą – ktoś wreszcie zauważył, nazwał to, co nosiły w sobie same, i nie przestraszył się. Rozmowa otwiera drzwi do pomocy, milczenie je zamyka.
Mit trzeci: „To zawsze nagła, nieprzewidywalna decyzja”. Kryzys samobójczy zwykle narasta – przez tygodnie albo miesiące rośnie cierpienie, poczucie beznadziei i wyczerpania. Zdarza się, że po bardzo trudnym wydarzeniu, takim jak strata, rozstanie czy upokorzenie, sytuacja zaostrza się szybko. Dlatego tak ważne jest, by w okresach dużych zmian życiowych być blisko i pytać, jak ktoś naprawdę się czuje.
Mit czwarty: „Skoro nastrój się poprawił, niebezpieczeństwo minęło”. Poprawa bardzo cieszy i często jest prawdziwa. Bywa jednak, że czas tuż po wyjściu ze szpitala albo nagły, niespodziewany spokój po długim okresie cierpienia to wciąż moment, w którym potrzebne jest wsparcie. Nie wycofuj się więc, gdy jest lepiej. Utrzymuj kontakt, pytaj, bądź obecny – po prostu bez nadmiernej kontroli.
Mit piąty: „To dotyczy tylko osób z depresją”. Depresja rzeczywiście zwiększa ryzyko, ale myśli samobójcze mogą pojawić się także u osób, które nigdy nie miały diagnozy. Długotrwały stres, przemoc, uzależnienie, przewlekła choroba, długi, utrata pracy, samotność, rozpad związku – każde z tych doświadczeń może doprowadzić do kryzysu. Dotyczy to również ludzi, którzy z zewnątrz „świetnie sobie radzą”.
Mit szósty: „Kto raz o tym myślał, będzie myślał zawsze”. Kryzys samobójczy to stan, a nie wyrok. Zwykle mija, a wiele osób, które go przeżyły, mówi później, że cieszy się, że żyje. Mit siódmy: „Nic się nie da zrobić”. Większość osób w kryzysie przeżywa ogromną ambiwalencję – nie tyle chce umrzeć, ile chce, żeby ból się skończył. Kontakt z drugim człowiekiem, rozmowa i fachowa pomoc naprawdę mogą zmienić bieg wydarzeń. Samobójstwom można zapobiegać.
Sygnały ostrzegawcze – na co zwrócić uwagę
Nie ma jednego zestawu objawów, który pasuje do wszystkich. Najważniejsza jest zmiana – coś, co odbiega od tego, jak dana osoba zwykle funkcjonuje. Jeśli zauważasz kilka z poniższych sygnałów, nie czekaj, aż „samo przejdzie”.
- Mówienie o śmierci, o braku sensu, o tym, że jest się ciężarem dla innych albo że „nie ma wyjścia”.
- Poczucie beznadziei, wstydu lub winy, którego nie da się niczym rozproszyć.
- Wycofanie z kontaktów, rezygnacja z rzeczy, które wcześniej były ważne.
- Wyraźne zmiany snu, apetytu, zaniedbywanie siebie, sięganie po więcej alkoholu lub innych substancji.
- Żegnanie się z bliskimi, porządkowanie spraw, rozdawanie rzeczy bez wyraźnego powodu.
- Nagły, zaskakujący spokój po długim okresie silnego cierpienia.
- Niedawne trudne wydarzenie: strata, rozstanie, utrata pracy, poważna diagnoza, doświadczenie przemocy.
Jak rozmawiać z osobą w kryzysie samobójczym
Wiele osób mówi mi, że najbardziej boją się, że „powiedzą coś nie tak”. Chcę Cię uspokoić: nie musisz mieć idealnych słów. Ważniejsze od słów jest to, że jesteś, że pytasz i że wytrzymujesz trudną odpowiedź. Jak rozmawiać z osobą w kryzysie samobójczym? Prosto, spokojnie i bez owijania w bawełnę.
- Znajdź spokojny moment i miejsce, w którym nikt Wam nie przeszkodzi. Powiedz, co zauważasz: „Widzę, że od kilku tygodni jest Ci bardzo ciężko”.
- Zapytaj wprost: „Czy myślisz o tym, żeby odebrać sobie życie?”. Jasne pytanie daje drugiej osobie pozwolenie na szczerość.
- Słuchaj więcej, niż mówisz. Nie przerywaj, nie spiesz się z radami, pozwól na łzy i ciszę.
- Nie oceniaj i nie bagatelizuj. Zdania „inni mają gorzej” albo „weź się w garść” zamykają rozmowę.
- Nie obiecuj tajemnicy. Możesz powiedzieć: „Zależy mi na Tobie, dlatego nie zostawię tego tylko między nami”.
- Zaproponuj konkretny krok: „Zadzwońmy razem” albo „Pójdę z Tobą na pierwszą wizytę”. Wspólny telefon jest dużo łatwiejszy niż samotny.
Po takiej rozmowie możecie razem zastanowić się, kto jeszcze może być wsparciem, co wcześniej pomagało przetrwać trudne chwile i do kogo można się zwrócić w nocy, gdy będzie najtrudniej. Zapiszcie te osoby i numery w telefonie. To prosty plan, ale w kryzysie bardzo się przydaje, bo myślenie jest wtedy zawężone i trudno sobie przypomnieć, gdzie szukać pomocy.
Gdy zagrożenie jest bezpośrednie
Jeśli ktoś mówi, że chce odebrać sobie życie teraz, albo masz poczucie, że może to się wydarzyć w najbliższym czasie – nie zostawiaj tej osoby samej. Zadzwoń pod 112 lub pojedźcie razem na najbliższy szpitalny oddział ratunkowy. Jeśli możesz to zrobić bezpiecznie, zadbaj, by w pobliżu nie było niczego, czym mogłaby zrobić sobie krzywdę. Nie musisz mieć pewności, że „to już ten moment”. Lepiej zareagować o raz za dużo niż o raz za mało – to nie jest przesada, to troska.
Myśli samobójcze – gdzie szukać pomocy
Jeśli to Ty masz myśli samobójcze, wiedz, że nie jesteś w tym jedyną osobą i że to, co czujesz, można przegadać z kimś, kto wie, jak pomóc. Możesz zadzwonić pod 116 123 albo całodobowo pod 800 70 2222. Możesz pójść do psychiatry – w Polsce nie potrzebujesz do niego skierowania. W Bełchatowie działa Centrum Zdrowia Psychicznego przy Szpitalu Wojewódzkim, ul. Czapliniecka 123: punkt zgłoszeniowo-koordynacyjny przyjmuje pod numerem 788 951 333 od poniedziałku do piątku w godzinach 8:00–18:00, a w pilnych sytuacjach pierwsza rozmowa ze specjalistą odbywa się w ciągu 72 godzin, bez skierowania. Numery i godziny warto sprawdzić przed wizytą, bo bywają zmieniane.
Więcej lokalnych kontaktów zebrałam w tekście Gdzie szukać pomocy w kryzysie w Bełchatowie. W Pracowni nie prowadzę leczenia ani psychoterapii – w bezpośrednim zagrożeniu właściwą pomocą jest 112, psychiatra i Centrum Zdrowia Psychicznego. Spotykam się natomiast z osobami, które są przeciążone, przytłoczone trudną sytuacją albo martwią się o bliskich. Pomagam uporządkować to, co się dzieje, ułożyć plan wsparcia i zrobić kolejny krok – także w stronę specjalisty. O tym, czym różnią się te formy pomocy, piszę w artykule Interwencja kryzysowa czy psychoterapia.
Zadbaj o siebie, gdy wspierasz bliską osobę
Bycie obok kogoś w kryzysie samobójczym to ogromny ciężar. Możesz czuć strach, bezsilność, złość, a nawet zmęczenie tą sytuacją – i to nie czyni Cię złym człowiekiem. Pamiętaj, że nie odpowiadasz za życie drugiej osoby w pojedynkę i nie musisz zastępować specjalistów. Twoja rola to być, zauważać i pomóc dotrzeć do pomocy. Powiedz o tym, co przeżywasz, komuś zaufanemu. Śpij, jedz, wychodź na powietrze, nawet jeśli wydaje Ci się, że nie masz na to czasu. Możesz też porozmawiać o tym ze mną – na konsultacjach dotyczących przeciążenia emocjonalnego jest miejsce na Twoje emocje, a nie tylko na sprawy osoby, o którą się martwisz.
Jeśli ktoś z Twoich bliskich odebrał sobie życie, Twoja żałoba może być wyjątkowo trudna – z pytaniami bez odpowiedzi, poczuciem winy i milczeniem otoczenia. Nie musisz przechodzić przez nią sam ani sama. Więcej o pierwszych miesiącach po stracie piszę w tekście Żałoba i Wszystkich Świętych. Przyjmuję w Bełchatowie, a przychodzą do mnie także osoby z Zelowa, Kleszczowa, Szczercowa i Drużbic.
Najczęstsze pytania
Gdzie zadzwonić, gdy ktoś mówi o samobójstwie?
Jeśli życie jest zagrożone teraz, zadzwoń pod 112. W innych sytuacjach możesz skorzystać z telefonu zaufania dla dorosłych 116 123 albo z całodobowego Centrum Wsparcia pod numerem 800 70 2222. Dzieci i młodzież mogą dzwonić pod 116 111.
Czy pytanie o myśli samobójcze może zaszkodzić?
Nie. Spokojne, bezpośrednie pytanie nie podsuwa pomysłu i nie zwiększa ryzyka. Dla wielu osób jest ulgą, bo pokazuje, że ktoś zauważył ich cierpienie i jest gotów o nim rozmawiać.
Jak pomóc osobie, która ma myśli samobójcze?
Zapytaj wprost, wysłuchaj bez oceniania i nie obiecuj zachowania tajemnicy. Zaproponuj wspólny telefon pod numer pomocowy albo wspólną wizytę u specjalisty. Gdy zagrożenie jest bezpośrednie, nie zostawiaj tej osoby samej i dzwoń pod 112.
Myśli samobójcze – gdzie szukać pomocy w Bełchatowie?
W Bełchatowie działa Centrum Zdrowia Psychicznego przy Szpitalu Wojewódzkim, ul. Czapliniecka 123 – punkt zgłoszeniowo-koordynacyjny: 788 951 333, pon.–pt. 8:00–18:00, bez skierowania. Do psychiatry również nie potrzebujesz skierowania. Numery warto sprawdzić przed wizytą, bo bywają zmieniane.
porozmawiajmy
Ten tekst coś w Tobie poruszył?
Możesz o tym porozmawiać – prywatnie, w spokoju i bez oceniania.



