Relacje

Kryzys w związku: jak rozmawiać, gdy rozmowy kończą się kłótnią

Dorota Dziedzic-Rydz · · 9 min czytania

Para siedzi na kanapie, widziana od tyłu, na czarno-białym zdjęciu – kryzys w związku

Kryzys w związku rzadko zaczyna się od jednej wielkiej awantury. Częściej od zmęczenia, niedopowiedzeń i rozmów, które coraz szybciej zamieniają się w kłótnię. Da się to zatrzymać.

Pary, które do mnie przychodzą, często zaczynają od tego samego zdania, tylko w różnych wersjach: „Już nie umiemy ze sobą rozmawiać”. Każda próba wyjaśnienia czegoś kończy się podniesionym głosem, trzaśnięciem drzwiami albo ciszą, która trwa kilka dni. A przecież po drugiej stronie stołu siedzą ludzie, którzy kiedyś potrafili przegadać całą noc. Nie przestali się nagle lubić ani szanować. Utknęli w schemacie, który powtarza się tak często, że zaczyna wyglądać na jedyny możliwy. W tym tekście piszę o tym, skąd bierze się kryzys w związku, dlaczego rozmowy tak łatwo wymykają się spod kontroli i jak rozmawiać z partnerem bez kłótni – na tyle, na ile się da, bo różnice zdań są w każdym związku czymś normalnym. Na końcu opowiem, jak wyglądają spotkania dla par w mojej pracowni.

Skąd się bierze kryzys w związku

Najczęściej nie ma jednej przyczyny. Kryzys narasta po cichu, a potem coś – czasem drobiazg – przelewa czarę. Widzę, że wiele par wpada w trudny okres w momentach przejścia: po narodzinach dziecka, gdy dzieci zaczynają dorastać albo wyprowadzają się z domu, po przeprowadzce, zmianie pracy, przy chorobie jednego z partnerów lub kogoś z rodziny. To czas, w którym wszystko trzeba ułożyć od nowa, a sił jest mniej niż zwykle. Do tego dochodzą sprawy, o których trudno mówić głośno.

  • Zmęczenie i przeciążenie – praca, dom, kredyt, opieka nad rodzicami. Na rozmowę o Was zostaje kilka minut wieczorem, kiedy oboje ledwo patrzycie na oczy.
  • Dzieci – radość, ale też nieprzespane noce, spory o wychowanie i poczucie, że jesteście już bardziej rodzicami niż parą.
  • Choroba – własna albo bliskiej osoby. Zmienia role w domu, budzi lęk, a o lęku trudno mówić wprost.
  • Zdrada lub utrata zaufania – rana, po której jedno z Was szuka odpowiedzi, a drugie najchętniej zamknęłoby temat.
  • Rozjechane potrzeby – jedno potrzebuje bliskości i rozmowy, drugie spokoju i przestrzeni. Każde czuje się niezrozumiane.
  • Strata – śmierć kogoś bliskiego, utrata pracy, niespełnione plany. Każde z Was może przeżywać ją inaczej i w innym tempie.

Żadna z tych sytuacji nie oznacza, że związek jest skazany na porażkę. Kryzys jest sygnałem, że dotychczasowy sposób bycia razem przestał wystarczać. To bolesne, a jednocześnie daje okazję, żeby przyjrzeć się temu, czego każde z Was dziś potrzebuje. Bywa, że para przez lata funkcjonowała dobrze, bo życie było przewidywalne. Kiedy pojawia się coś nowego i ciężkiego, stare sposoby radzenia sobie przestają działać – i to nie jest niczyja wina.

Dlaczego rozmowy kończą się kłótnią

Kiedy w związku jest dużo napięcia, rozmowa przestaje być wymianą myśli, a staje się obroną. Jedno mówi „znowu nie wyniosłeś śmieci”, a drugie słyszy „jesteś beznadziejny”. Na zarzut odpowiada się kontrzarzutem, przypomina się sprawy sprzed miesięcy, a po kwadransie nikt już nie pamięta, od czego się zaczęło. To nie jest kwestia złej woli. W silnych emocjach ciało reaguje jak na zagrożenie: przyspiesza oddech, napinają się mięśnie, myślenie się zawęża. W takim stanie trudno słuchać, za to bardzo łatwo atakować albo uciekać.

Bywa też, że kłócicie się o coś innego niż to, o co naprawdę chodzi. Spór o pieniądze często jest sporem o poczucie bezpieczeństwa. Kłótnia o to, kto odbiera dziecko z przedszkola, może dotyczyć tego, że jedno z Was czuje się w tym wszystkim samotne. Dopóki rozmawiacie tylko o powierzchni, problem wraca jak bumerang. Częstym schematem jest też taniec „goniący – uciekający”: im bardziej jedno naciska, tym bardziej drugie się wycofuje, a to wycofanie jeszcze mocniej nakręca naciskanie. Obie strony czują się wtedy skrzywdzone i obie mają trochę racji.

Jak rozmawiać z partnerem bez kłótni – zasady, które pomagają

Nie znam sposobu, dzięki któremu już nigdy się nie pokłócicie. Znam natomiast zasady, które sprawiają, że rozmowa ma większą szansę skończyć się porozumieniem niż kolejną raną. Proponuję je parom, z którymi pracuję, i zachęcam, żeby traktować je jak wspólną umowę – omówioną na spokojnie, a nie w środku sporu.

  • Mów o sobie, a nie o partnerze. Zamiast „nigdy mnie nie słuchasz” – „czuję się pominięta, kiedy mówię, a ty patrzysz w telefon”. To tak zwany komunikat „ja”.
  • Rób pauzę, gdy emocje biorą górę. Umówcie się na hasło, które znaczy „potrzebuję dwudziestu minut”, i na to, że po przerwie wracacie do tematu.
  • Jedna sprawa naraz. Rozmowa o wakacjach to nie miejsce na listę żalów z ostatnich lat.
  • Słuchaj do końca. Zanim odpowiesz, powtórz własnymi słowami, co usłyszałeś lub usłyszałaś, i zapytaj, czy dobrze rozumiesz.
  • Wybierz dobry moment. Nie w drzwiach, nie przy dzieciach, nie o północy po ciężkim dniu.
  • Odstaw słowa „zawsze” i „nigdy”. Prawie zawsze są nieprawdziwe i prawie zawsze wywołują obronę.

Komunikat „ja” brzmi prosto, a w praktyce wymaga ćwiczenia. Ma zwykle trzy części: co się wydarzyło (konkretnie, bez ocen), co wtedy czujesz i czego potrzebujesz. Na przykład: „Kiedy wracasz później i nie dajesz znać, martwię się i złoszczę. Potrzebuję krótkiej wiadomości, że się spóźnisz”. Taka wypowiedź nie zamyka rozmowy, tylko ją otwiera. Druga osoba nie musi bronić się przed oskarżeniem, więc łatwiej jej usłyszeć, o co naprawdę chodzi. Na początku może to brzmieć sztucznie. To normalne – każdy nowy sposób mówienia jest na początku trochę niewygodny.

Z pauzą wiąże się jedno ważne zastrzeżenie: przerwa to nie ucieczka ani karanie milczeniem. Chodzi o to, żeby dać ciału czas na uspokojenie. Pomaga wyjście na krótki spacer, kilka spokojnych oddechów z dłuższym wydechem, szklanka wody. Nie pomaga przewijanie w głowie argumentów, którymi „dobije się” drugą stronę. Po przerwie wracacie do rozmowy – to jest część umowy. Jeśli tylko jedno z Was wychodzi, a temat nigdy nie wraca, pauza zamienia się w kolejny powód do żalu. Słuchanie do końca też jest trudniejsze, niż się wydaje. Większość z nas słucha po to, żeby odpowiedzieć, a nie po to, żeby zrozumieć.

Praca z parą w kryzysie to nie szukanie winnego. To tworzenie przestrzeni, w której można usłyszeć siebie nawzajem i zacząć szukać realnych rozwiązań.
Dwa parujące kubki na stoliku w słonecznym pokoju – miejsce na spokojną rozmowę we dwoje
Czasem dobry początek rozmowy to dwa kubki herbaty i chwila bez telefonów.

ACT po ludzku – emocje i działania zgodne z wartościami

W swojej pracy korzystam z podejścia ACT (Acceptance and Commitment Training) i interwencji kryzysowej opartej na metodach tak zwanej III fali. Brzmi poważnie, ale w praktyce chodzi o dwie proste rzeczy. Pierwsza to akceptacja trudnych emocji. Złość, żal, zazdrość czy rozczarowanie nie są dowodem na to, że związek się rozpada. Są informacją o tym, co jest dla Was ważne i co zostało naruszone. Kiedy przestajecie z nimi walczyć albo udawać, że ich nie ma, robią mniej szkody. Można powiedzieć „jestem wściekła” i nie trzaskać przy tym drzwiami.

Druga rzecz to działania zgodne z wartościami. Pytam pary, co jest dla nich ważne w związku – nie w teorii, tylko w codzienności. Bywa, że to szacunek, czułość, wspólne wychowywanie dzieci, poczucie, że można na siebie liczyć. Potem szukamy małych, konkretnych kroków, które do tego przybliżają, nawet jeśli emocje podpowiadają coś innego. Złość może namawiać, żeby milczeć cały wieczór, a wartość „dbamy o siebie” – żeby mimo wszystko zapytać, jak minął dzień. Nie chodzi o udawanie, że wszystko jest w porządku. Chodzi o wybieranie kierunku, w którym chcecie iść.

Kiedy przyjść we dwoje, a kiedy samemu

Najlepiej, kiedy przychodzicie razem i oboje chcecie coś zmienić. Wtedy łatwiej usłyszeć obie strony i ćwiczyć nowe sposoby rozmowy na żywo. Nie zawsze tak jednak jest. Bywa, że jedno z partnerów jest gotowe szukać pomocy, a drugie mówi „nie będę opowiadać o naszych sprawach obcej osobie”. To nie przekreśla sensu wsparcia. Przyjście samemu pozwala uporządkować własne emocje, zrozumieć, co dzieje się w relacji, i zastanowić się, co zależy od Ciebie. Zmiana jednej osoby często zmienia też dynamikę całego związku.

  • Przyjdźcie razem, gdy oboje chcecie ratować związek albo spokojnie zdecydować, co dalej.
  • Przyjdź sam lub sama, gdy partner nie chce rozmawiać, gdy potrzebujesz najpierw poukładać siebie albo gdy nie wiesz, czy chcesz w tym związku zostać.
  • Gdy rozstanie jest już przesądzone, a trzeba ustalić sprawy dzieci, mieszkania czy pieniędzy, pomocna bywa współpraca z mediatorem.

Jest jedna sytuacja, w której wspólne spotkania nie są dobrym pomysłem: przemoc. Jeśli w związku pojawia się zastraszanie, kontrolowanie, poniżanie, groźby albo przemoc fizyczna, rozmowa we dwoje może być dla osoby doznającej przemocy niebezpieczna. Wtedy pierwszym krokiem jest zadbanie o bezpieczeństwo i indywidualne wsparcie. Więcej piszę o tym w tekście Przemoc psychiczna nie zostawia siniaków. W sytuacji zagrożenia dzwoń pod 112, a Niebieska Linia (800 120 002) pomoże zaplanować kolejne kroki.

Jak wygląda wsparcie dla par w Bełchatowie

Wsparcie dla par, które prowadzę w Bełchatowie, to forma krótkoterminowa. Nie jest to terapia par ani wieloletni proces, tylko kilka konkretnych spotkań, które mają pomóc odzyskać dialog i poukładać sytuację. Pierwsze spotkanie służy temu, żeby spokojnie sprawdzić, czy ta forma Wam odpowiada. Każde z Was może opowiedzieć, jak widzi to, co się dzieje, a ja dbam o to, żeby obie strony miały na to czas i żeby nikt nikomu nie przerywał. Nie rozstrzygam, kto ma rację, i nie szukam winnego. Interesuje mnie to, co się między Wami dzieje i czego każde z Was potrzebuje.

Na kolejnych spotkaniach pracujemy nad tym, co dla Was najważniejsze: nad sposobem rozmowy, rozumieniem potrzeb, ustalaniem zasad na trudne momenty. Często dostajecie małe zadania do domu – na przykład jedną rozmowę w tygodniu według umówionych reguł. Czasem już kilka spotkań wystarcza, żeby znów móc ze sobą rozmawiać. Jeśli widzę, że potrzebujecie dłuższej, pogłębionej pracy, mówię o tym otwarcie i pomagam znaleźć psychoterapeutę par albo inną formę pomocy. Różnice między tymi formami opisuję w tekście Interwencja kryzysowa czy psychoterapia.

Do pracowni przy ul. Wojska Polskiego 23 L przyjeżdżają pary z Bełchatowa i okolic – z Zelowa, Kleszczowa, Szczercowa czy Drużbic. Więcej o tym, z jakimi sytuacjami można przyjść, znajdziesz na stronie Kryzys w relacji. Informacje o czasie spotkań i opłatach są w zakładce Cennik i FAQ. Jeśli nie wiesz, czy Wasza sytuacja „nadaje się” na spotkanie, po prostu zadzwoń i zapytaj.

Chcecie spokojnie sprawdzić, czy ta forma wsparcia jest dla Was? Umówcie pierwsze spotkanie. Umów wizytę

Najczęstsze pytania

Czy kryzys w związku oznacza, że trzeba się rozstać?

Nie. Wiele par przechodzi przez kryzys i wychodzi z niego z lepszym porozumieniem niż wcześniej. Kryzys pokazuje, że coś w relacji wymaga zmiany. Czasem rozmowy prowadzą do decyzji o rozstaniu, ale wtedy jest to decyzja przemyślana, a nie podjęta w złości.

Jak rozmawiać z partnerem, który nie chce rozmawiać?

Zacznij od krótkiej, spokojnej propozycji bez wyrzutów, na przykład kwadransa rozmowy w umówionym momencie. Mów o swoich uczuciach i potrzebach, a nie o winach drugiej osoby. Jeśli mimo prób nadal nie ma przestrzeni na rozmowę, możesz przyjść na spotkanie sam lub sama i poukładać to, co zależy od Ciebie.

Ile spotkań potrzebuje para w kryzysie?

To zależy od sytuacji. Wsparcie, które prowadzę, jest krótkoterminowe i czasem kilka spotkań wystarcza, by odzyskać dialog. Na pierwszym spotkaniu wspólnie ustalamy, czego potrzebujecie i czy ta forma Wam odpowiada.

Czy można przyjść na konsultację bez partnera?

Tak. Indywidualne spotkanie pomaga zrozumieć, co dzieje się w relacji, zadbać o własne emocje i zastanowić się nad kolejnymi krokami. Jeśli z czasem partner zechce dołączyć, można przejść do spotkań we dwoje.

Udostępnij: Facebook

porozmawiajmy

Ten tekst coś w Tobie poruszył?

Możesz o tym porozmawiać – prywatnie, w spokoju i bez oceniania.